Cytologia po 60. roku życia nadal bywa potrzebna, bo ryzyko nowotworów narządów płciowych rośnie właśnie w tej dekadzie. Jednocześnie zasady kontroli różnią się w zależności od wcześniejszych wyników, czynników ryzyka i tego, czy szyjka macicy jest zachowana. Poniżej znajdziesz uporządkowane odpowiedzi, które pomagają ustalić sensowny rytm badań w 2026 roku.
Co ile cytologia po 60. roku życia?
Po 60. urodzinach nie ma jednej, identycznej dla wszystkich odpowiedzi, ponieważ badanie cytologiczne jest badaniem przesiewowym, a więc ma wychwytywać zmiany zanim pojawią się objawy. W praktyce decyzja o tym, czy robić cytologię co roku, co 3 lata, czy stopniowo wydłużać odstępy, zależy od historii badań oraz obecności czynników, które zwiększają ryzyko zmian śródnabłonkowych i raka szyjki macicy. Warto podkreślić, że najwięcej zachorowań na raka szyjki macicy i raka jajnika obserwuje się u kobiet między 60. a 69. rokiem życia, dlatego rezygnacja z kontroli „z rozpędu” bywa błędem. Istotne jest też to, że nowotwór szyjki macicy potrafi rozwijać się długo i bezobjawowo.
W wielu zaleceniach dopuszcza się myślenie o zakończeniu skriningu po 65. roku życia, ale tylko wtedy, gdy wcześniejsze wyniki były prawidłowe i nie ma dodatkowych obciążeń. Jeżeli w przeszłości zdarzały się wyniki nieprawidłowe, rozpoznanie dysplazji szyjki macicy (CIN) lub dodatnie testy w kierunku HPV, kontrola zwykle powinna być częstsza i lepiej zaplanowana z lekarzem prowadzącym. W realiach gabinetowych nadal często przyjmuje się, że po 60. roku życia wizyta ginekologiczna raz w roku jest rozsądnym minimum, a cytologia bywa wykonywana w tym rytmie szczególnie wtedy, gdy kobieta nie ma kompletnej dokumentacji wcześniejszych badań. Znaczenie ma również jakość pobrania i oceny preparatu, bo od tego zależy wiarygodność wyniku.
Jeżeli chcesz podejść do tematu w sposób uporządkowany, pomocne jest rozróżnienie kilku typowych sytuacji, które najczęściej padają w gabinecie:
- kobieta po 60. roku życia z regularnymi, prawidłowymi wynikami – często rozważa się wydłużanie odstępów, a zakończenie skriningu bywa omawiane po 65. roku życia,
- kobieta po 60. roku życia bez regularnych cytologii w przeszłości lub z przerwami w kontroli – zwykle sensownie jest wrócić do badań i ustalić rytm na podstawie aktualnego wyniku,
- kobieta z grupy ryzyka (np. HIV, zakażenie HPV, leki immunosupresyjne) – kontrola bywa zalecana co 12 miesięcy, a czasem lekarz planuje krótszy interwał,
- kobieta po leczeniu zmian przedrakowych lub nowotworu szyjki macicy – obserwacja jest długoterminowa i może trwać co najmniej 20 lat od leczenia,
- kobieta po usunięciu macicy – dalsze postępowanie zależy od powodu operacji i tego, czy szyjka macicy została usunięta.
Dlaczego po 60. cytologia nadal ma znaczenie?
W tej grupie wiekowej nakładają się dwie rzeczy. Po pierwsze, część kobiet ma za sobą lata nieregularnych badań przesiewowych, a statystyki pokazują, że w Polsce odsetek kobiet wykonujących cytologię jest wciąż niski, co przekłada się na późniejsze rozpoznania. Po drugie, biologicznie ryzyko rośnie wraz z wiekiem, a same zmiany mogą narastać powoli, nawet przez 10–20 lat od przetrwałej infekcji HPV do rozwoju raka. To sprawia, że cytologia po 60. nie jest „badaniem na siłę”, tylko narzędziem, które wciąż potrafi uporządkować diagnostykę.
Istotne jest także to, że cytologia nie jest rozpoznaniem raka, lecz sygnałem do dalszych kroków. Jeśli wynik jest nieprawidłowy, standardowo wchodzi w grę powtórzenie badania po określonym czasie albo diagnostyka pogłębiona, taka jak kolposkopia, biopsja i badanie histopatologiczne, czasem również metody molekularne. W praktyce to właśnie dobrze prowadzony „ciąg dalszy” po cytologii decyduje o bezpieczeństwie pacjentki, a nie sam wydruk z laboratorium. Z perspektywy 2026 roku coraz częściej łączy się podejście cytologiczne z oceną ryzyka HPV, bo to wirus odpowiada za zdecydowaną większość przypadków raka szyjki macicy.
Badanie cytologiczne ma wykrywać komórki przedrakowe lub rakowe, zanim pojawią się dolegliwości, ponieważ wczesny rak szyjki macicy zwykle nie daje objawów.
Jak działa cytologia i co dokładnie jest badane?
Badanie cytologiczne w ginekologii polega na ocenie pod mikroskopem komórek pobranych z dwóch obszarów: z tarczy szyjki macicy oraz z kanału szyjki. Materiał pobiera się specjalną szczoteczką cytologiczną, delikatnie, ruchem obrotowym, a następnie zabezpiecza do oceny laboratoryjnej. Z tarczy szyjki pobierany jest nabłonek wielowarstwowy płaski, a z kanału szyjki nabłonek gruczołowy, co ma znaczenie, bo różne typy zmian mogą rozwijać się w różnych strefach. Sama procedura jest zwykle krótka i bywa opisywana jako prawie bezbolesna, choć dyskomfort zależy od indywidualnej wrażliwości i warunków anatomicznych.
Warto znać ograniczenia metody, bo to ułatwia rozsądne decyzje. Średnia czułość cytologii wynosi 60–70%, a swoistość około 94%, co oznacza, że badanie dobrze rozpoznaje osoby zdrowe, ale może zdarzyć się wynik fałszywie ujemny. Taki wynik może wynikać między innymi z małej liczby nieprawidłowych komórek w próbce albo z obecności krwi i nasilonego stanu zapalnego, które utrudniają ocenę. Z tego powodu tak ważne jest zarówno przygotowanie do badania, jak i jakość pobrania oraz praca doświadczonego laboratorium.
Po pobraniu materiału pacjentka może zauważyć niewielkie plamienie lub krótkie krwawienie z szyjki macicy. Najczęściej wynika to ze złuszczenia nabłonka i ustępuje samoistnie, natomiast jeśli krwawienie utrzymuje się, należy skontaktować się z ginekologiem. U kobiet po menopauzie każda sytuacja z krwawieniem z dróg rodnych wymaga czujności, bo w tej grupie wiekowej diagnostyka powinna być prowadzona bez zwlekania.
Cytologia konwencjonalna a LBC – czym się różnią?
W 2026 roku pacjentki najczęściej spotykają się z dwoma technikami. Cytologia konwencjonalna polega na rozprowadzeniu materiału bezpośrednio na szkiełku mikroskopowym i utrwaleniu go, na przykład w 96% roztworze etanolu. To metoda szeroko znana i stosowana w programach przesiewowych, ale jej jakość jest mocno zależna od tego, jak równomiernie materiał trafił na szkiełko oraz czy preparat nie został „zabrudzony” krwią lub śluzem. Bywa też tak, że część komórek zostaje na szczoteczce, a to zmniejsza ilość materiału do oceny.
LBC (Liquid-based cytology), czyli cytologia na podłożu płynnym, zabezpiecza komórki w pojemniku ze specjalnym płynem, a w laboratorium próbka jest oczyszczana między innymi ze śluzu, krwinek czerwonych i bakterii. Dopiero potem materiał trafia na szkiełko w postaci cienkiej, bardziej jednorodnej warstwy. W dobrych pracowniach czułość LBC bywa nieco wyższa niż cytologii klasycznej, a dodatkową zaletą jest możliwość wykonania z tej samej próbki kilku testów, w tym badań molekularnych, bez wzywania pacjentki na kolejne pobranie. Dla kobiet po 60. ma to znaczenie organizacyjne, bo ogranicza liczbę wizyt i stres związany z powtarzaniem procedury.
Koszty i dostępność
W warunkach komercyjnych cytologia konwencjonalna kosztuje zwykle 50–85 zł, natomiast LBC około 100–150 zł, choć widełki zależą od miasta i laboratorium. W ramach programów przesiewowych cytologia konwencjonalna bywa dostępna bezpłatnie w określonych grupach wiekowych, a zasady refundacji w Polsce zmieniały się w ostatnich latach w kierunku większego udziału metod nowoczesnych. Dla pacjentki po 60. ważne jest jednak to, że niezależnie od refundacji można wykonać badanie prywatnie i omówić wynik z lekarzem, zwłaszcza gdy pojawiają się objawy lub nie ma ciągłości dokumentacji.
Jeżeli lekarz proponuje LBC, zwykle stoi za tym konkretny powód: lepsza jakość materiału, możliwość dołączenia testu HPV lub konieczność uporządkowania diagnostyki po wcześniejszych niejednoznacznych wynikach. Warto dopytać, czy laboratorium opisuje preparaty zgodnie z Bethesda (TBS), bo to ułatwia interpretację i planowanie dalszych kroków. Dobrze też sprawdzić, ile zwykle czeka się na wynik, ponieważ w praktyce jest to najczęściej około 2–3 tygodni, choć czasem krócej.
Możliwość dodatkowych testów z jednej próbki
W cytologii płynnej duże znaczenie ma to, że próbka nie „kończy się” na jednym badaniu. Jeżeli pojawia się potrzeba, z tego samego materiału można wykonać dodatkowe oznaczenia, w tym testy w kierunku HPV DNA lub inne metody molekularne. Dla pacjentki oznacza to mniej powtórzeń pobrania, a dla lekarza bardziej uporządkowany algorytm postępowania. W kontekście wieku 60+ to wygodne także dlatego, że u części kobiet występuje suchość pochwy i większa podatność na otarcia, co sprawia, że ograniczenie liczby procedur bywa odczuwalną ulgą.
Warto jednocześnie pamiętać, że nawet najlepsza technika nie zastąpi prawidłowego pobrania. Jeśli materiał jest niediagnostyczny, wynik może zawierać informację o niewystarczającej jakości próbki i powodzie, dla którego nie da się jej rzetelnie ocenić. Wtedy najczęściej planuje się powtórzenie badania w terminie uzgodnionym z gabinetem.
Jak przygotować się do cytologii po menopauzie?
Przygotowanie do cytologii jest jednym z tych elementów, które realnie wpływają na wiarygodność wyniku, szczególnie jeśli w pochwie toczy się stan zapalny lub pojawiają się plamienia. Badanie najlepiej wykonać w takim terminie, żeby nie wypadało w czasie krwawienia, a u kobiet miesiączkujących zaleca się środek cyklu, czyli nie wcześniej niż 4 dni po ostatnim dniu miesiączki i nie później niż 4 dni przed kolejną. Po menopauzie ten punkt odpada, ale nadal ważne jest, by nie zgłaszać się w czasie aktywnego krwawienia i nie wykonywać cytologii „przy okazji” infekcji, jeśli objawy są wyraźne. Pieczenie, świąd i upławy mogą oznaczać stan zapalny, a wtedy lepiej najpierw wyleczyć problem, a dopiero potem pobrać materiał.
W gabinecie cytologia jest pobierana na fotelu ginekologicznym z użyciem wziernika, który rozchyla ściany pochwy i umożliwia dostęp do szyjki macicy. Następnie szczoteczką cytologiczną pobiera się komórki z tarczy i kanału szyjki, a całość trwa krótko. U kobiet po 60. częściej występuje zanikowe ścieńczenie nabłonka związane ze spadkiem estrogenów, dlatego czasem pojawia się większa tkliwość, a także niewielkie plamienie po badaniu. Zwykle jest to przemijające, ale jeśli objawy nie ustępują, kontrola jest wskazana.
Żeby ograniczyć ryzyko wyniku fałszywie ujemnego i niepotrzebnych powtórek, przed badaniem warto trzymać się prostych zasad organizacyjnych:
- na 4 dni przed cytologią nie stosować leków dopochwowych,
- na 24 godziny przed badaniem nie współżyć,
- na dobę przed badaniem nie wykonywać irygacji (płukania) pochwy,
- nie używać tamponów i nie planować tuż przed cytologią innych badań przezpochwowych, w tym USG dopochwowego.
Jak interpretować wynik – Papanicolaou czy Bethesda (TBS)?
W Polsce przez lata pacjentki słyszały o pięciu grupach Papanicolaou, ale obecnie w wielu miejscach standardem jest opisowy system Bethesda (TBS), rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników. TBS nie ogranicza się do „numerka”, tylko opisuje rodzaj próbki (konwencjonalna czy LBC), jej jakość oraz ogólną charakterystykę, a jeśli materiał jest niewystarczający, podaje powód. To ważne, bo pacjentka widzi, czy wynik jest miarodajny, czy wymaga powtórzenia z przyczyn technicznych. Dodatkowo TBS pozwala lepiej dopasować dalsze postępowanie, zamiast wrzucać różne sytuacje do jednego worka.
W praktyce pacjentki po 60. często dostają wynik w TBS, a obok bywa dopisane „odpowiednik” dawnej skali. Jeśli wynik jest prawidłowy, pojawia się zapis NILM, czyli brak zmian śródnabłonkowych i brak cech nowotworu. Jeśli pojawiają się nieprawidłowości, laboratorium używa skrótów, które warto rozumieć choćby orientacyjnie, aby wiedzieć, dlaczego lekarz proponuje kontrolę za 6 miesięcy, a kiedy od razu kieruje na kolposkopię. Samodzielna „diagnoza z internetu” nie jest dobrym pomysłem, ale podstawowa znajomość pojęć uspokaja i pomaga zadawać sensowne pytania w gabinecie.
Najczęstsze skróty w TBS
Wynik w Bethesda bywa zwięzły, ale za skrótami stoją konkretne znaczenia. ASC-US często bywa łączone ze stanem zapalnym i nie musi oznaczać zmian przedrakowych, natomiast HSIL jest sygnałem poważniejszych nieprawidłowości i zwykle wymaga szybkiej diagnostyki pogłębionej. Poniżej znajdują się te określenia, które najczęściej pojawiają się w opisach i rozmowach z lekarzem:
- NILM – wynik prawidłowy, bez zmian śródnabłonkowych lub raka,
- ASC-US – atypowe komórki nabłonka płaskiego o nieokreślonym znaczeniu,
- ASC-H – atypowe komórki, nie można wykluczyć zmian dużego stopnia,
- LSIL – zmiana śródnabłonkowa małego stopnia, bywa związana z HPV,
- HSIL – zmiana śródnabłonkowa dużego stopnia,
- AGC – atypowe komórki gruczołowe,
- AIS – rak gruczołowy in situ.
CIN1, CIN2, CIN3 – co oznaczają stopnie dysplazji?
W opisach diagnostyki często pojawia się pojęcie zmiany śródnabłonkowej, czyli dysplazji szyjki macicy, określanej też jako CIN (cervical intraepithelial neoplasia). To nie jest jeszcze rak inwazyjny, ale informacja, że komórki i tkanki w obrębie szyjki macicy zmieniły swoją budowę w sposób, który może prowadzić do rozwoju nowotworu. Właśnie dlatego cytologia jest tak ważna, bo potrafi „złapać” problem na etapie, gdy leczenie bywa mniej obciążające. Stopień CIN mówi o zaawansowaniu nieprawidłowości, a nie o tym, że „na pewno jest nowotwór”.
Najczęściej wyróżnia się trzy stopnie: CIN1 jako zmiany małego stopnia, CIN2 jako zmiany średniego stopnia i CIN3 jako zmiany dużego stopnia. To rozróżnienie wpływa na decyzje o obserwacji, częstszych kontrolach, kolposkopii czy zabiegach. W gabinecie pacjentka może usłyszeć o konieczności pobrania wycinka i oceny histopatologicznej, bo dopiero histopatologia pozwala ostatecznie potwierdzić charakter zmian. Cytologia jest więc początkiem ścieżki, a nie jej końcem.
Czy cytologia wykrywa HPV i choroby przenoszone drogą płciową?
Cytologia nie jest testem na HPV, choć potrafi ujawnić zmiany komórkowe, które mogą wynikać z zakażenia. Jeśli celem jest potwierdzenie lub wykluczenie infekcji, potrzebny jest osobny test, na przykład HPV DNA albo badanie metodą PCR. To rozróżnienie jest ważne, bo pacjentki często myślą, że „cytologia wyszła dobrze, więc HPV nie ma”, a to nie jest równoważne. Z drugiej strony dodatni wynik HPV nie oznacza automatycznie raka, tylko informuje o ryzyku i potrzebie monitorowania.
Podobnie wygląda sprawa z chorobami wenerycznymi. Cytologia nie służy do rozpoznawania chlamydii, rzeżączki czy innych infekcji przenoszonych drogą płciową, bo do tego stosuje się badania serologiczne z krwi lub badania bakteriologiczne z wymazów. U kobiet po 60. temat zakażeń bywa bagatelizowany, a tymczasem objawy stanu zapalnego, suchość, pieczenie czy nawracające upławy powinny skłaniać do diagnostyki ukierunkowanej, niezależnie od cytologii. Takie podejście zmniejsza ryzyko nieczytelnych preparatów i niepotrzebnego stresu związanego z wynikami granicznymi.
Co dalej po nieprawidłowym wyniku cytologii?
Nieprawidłowy wynik cytologii nie jest wyrokiem i nie powinien być traktowany jako natychmiastowe rozpoznanie raka. Wiele nieprawidłowości ma podłoże zapalne albo wynika z przejściowych zmian, a część wymaga jedynie kontroli w określonym terminie. Algorytm postępowania zależy od rodzaju stwierdzonych zmian, ich nasilenia oraz od tego, czy pacjentka jest w grupie ryzyka. Czasem lekarz zaleca powtórzenie cytologii po 6 miesiącach, a innym razem od razu kieruje na kolposkopię.
Kolposkopia pozwala obejrzeć szyjkę macicy w powiększeniu i ocenić, czy są obszary wymagające biopsji. Jeśli pobierany jest wycinek, o dalszym postępowaniu decyduje wynik badania histopatologicznego. W części przypadków rozważa się zabieg zwany konizacją, czyli wycięcie fragmentu szyjki macicy, który usuwa zmianę i jednocześnie daje materiał do dokładnej oceny. Po konizacji mogą przez około 2–3 tygodnie utrzymywać się plamienia i wodniste upławy, a decyzję o powrocie do współżycia podejmuje się zwykle po kontroli lekarskiej.
Wynik cytologii jest punktem wyjścia do dalszej diagnostyki, a o rozpoznaniu decydują badania pogłębione, zwłaszcza kolposkopia i histopatologia.
Jakie objawy po 60. powinny przyspieszyć wizytę, niezależnie od terminu cytologii?
Badania przesiewowe wykonuje się „na spokojnie”, ale są sytuacje, w których nie czeka się do planowanego terminu. Po menopauzie szczególnie niepokojące jest każde krwawienie z dróg rodnych, nawet niewielkie, bo wymaga pilnej konsultacji ginekologicznej. W tej grupie wiekowej częściej współistnieją też inne choroby, a objawy bywają przypisywane „wiekowi” lub „suchości”, co opóźnia diagnostykę. Jeśli pojawiają się dolegliwości, cytologia może być jednym z elementów oceny, ale zwykle potrzebne jest także badanie ginekologiczne i często USG.
W gabinecie jako sygnały alarmowe traktuje się między innymi ból w podbrzuszu, obfite upławy, ból podczas kontaktów płciowych, obrzęki nóg czy trudności przy oddawaniu moczu. Nie oznacza to, że każda z tych dolegliwości jest rakiem, ale oznacza, że zwlekanie nie jest rozsądne. Dodatkowo w okresie przekwitania i po nim spadek estrogenów sprzyja otarciom i stanom zapalnym, a przewlekły stan zapalny potrafi „zamieszać” w wynikach cytologii. Dlatego szybka wizyta, leczenie infekcji i dopiero potem pobranie materiału często daje bardziej wiarygodny obraz.
Cytologia po usunięciu macicy – kiedy ma sens?
Po histerektomii, czyli usunięciu macicy, sytuacje są różne i to od nich zależy, czy cytologia jest jeszcze potrzebna. Jeśli macica została usunięta z powodu zmian niezłośliwych, na przykład mięśniaków, i nie ma szyjki macicy, zwykle nie prowadzi się już przesiewu w kierunku raka szyjki macicy. Jeśli jednak powodem operacji był stan przedrakowy lub nowotwór szyjki macicy, zaleca się długą obserwację i wykonywanie badań kontrolnych, w tym cytologii, nawet przez co najmniej 20 lat. W praktyce lekarz ustala, z jakiego miejsca pobiera się materiał i jak często kontrolować pacjentkę.
Warto też wiedzieć, że są rzadkie sytuacje anatomiczne, w których cytologii się nie wykonuje, bo nie ma szyjki macicy, a pochwa jest szczątkowa. Wtedy profilaktyka i diagnostyka opierają się na innych badaniach i na ocenie klinicznej. Jeśli pacjentka nie jest pewna, czy po operacji ma pozostawioną szyjkę macicy, najprościej wyjaśnić to w trakcie badania ginekologicznego lub na podstawie opisu zabiegu.
Jak połączyć cytologię z innymi badaniami kontrolnymi po 60.?
Po 60. roku życia cytologia jest tylko fragmentem dbania o zdrowie, a wiele zaleceń obejmuje regularne kontrole ogólne i narządowe. W praktyce ginekologicznej często rekomenduje się, aby kobieta po 60. przynajmniej raz na dwa lata wykonywała USG narządów rodnych, a także USG i mammografię piersi według harmonogramu dopasowanego do wieku i ryzyka. Dodatkowo sensowne są badania laboratoryjne, bo choroby metaboliczne i tarczycowe potrafią wpływać na samopoczucie, masę ciała i ogólną kondycję. Taki „pakiet” nie zastępuje cytologii, ale sprawia, że wizyta kontrolna przestaje być jednorazowym zdarzeniem, a staje się stałym elementem opieki.
W codziennej praktyce dobrze sprawdza się plan, który integruje ginekologię z podstawowymi badaniami internistycznymi. Warto rozważyć badania krwi i moczu, a także parametry sercowo-naczyniowe, bo wysoki cholesterol często nie daje objawów. Przy podejrzeniu problemów z tarczycą pomocne są testy TSH, FT3, FT4, a w wybranych sytuacjach także anty-TPO i anty-TG. U części kobiet po menopauzie istotna jest też ocena ryzyka osteoporozy, zwłaszcza po 65. roku życia, a wtedy w grę wchodzą badania gęstości kości oraz parametry takie jak witamina D, wapń, fosfor, fosfataza zasadowa i parathormon.
Jeżeli chcesz uporządkować listę badań na jednej kartce i omówić ją z lekarzem, pomocny bywa taki zestaw punktów do rozmowy:
- czy w mojej historii wyników cytologii są przerwy i czy trzeba wrócić do częstszych kontroli,
- czy w moim przypadku lepsza będzie cytologia konwencjonalna czy LBC,
- czy mam wskazania do testu HPV DNA lub innego badania w kierunku HPV,
- jak zaplanować USG narządów rodnych i kontrolę piersi w tym samym roku,
- jakie objawy powinny skłonić mnie do wizyty wcześniej, a nie dopiero „na termin cytologii”.
Najczęstsze pytania pacjentek po 60. – krótkie, konkretne odpowiedzi
W gabinecie powtarzają się pytania, które wynikają z doświadczeń po menopauzie, z wcześniejszych przerw w badaniach oraz z niepewności, co oznacza dany skrót na wyniku. Cytologia nie musi być wykonywana „na ślepo”, bo da się ją dobrze zaplanować, a wiele wątpliwości znika po wyjaśnieniu, co badanie potrafi wykryć, a czego nie. Ważne jest również to, że po 60. roku życia zmienia się środowisko pochwy, spada nawilżenie i rośnie skłonność do otarć, więc czasem warto umówić badanie w spokojnym terminie, bez infekcji i bez dodatkowych procedur tego samego dnia. Dzięki temu wynik jest czytelniejszy, a pacjentka rzadziej musi wracać na powtórkę.
W formie prostych odpowiedzi najczęściej wygląda to tak:
-
Czy plamienie po cytologii jest normalne? Tak, niewielkie plamienie może się zdarzyć, bo nabłonek się złuszcza, ale jeśli krwawienie się utrzymuje, potrzebna jest konsultacja.
-
Czy cytologia wykrywa HPV? Cytologia pokazuje zmiany komórkowe, które mogą wynikać z HPV, natomiast do potwierdzenia zakażenia służy test HPV DNA lub PCR.
-
Czy cytologia wykrywa choroby weneryczne? Nie, do tego są badania serologiczne i bakteriologiczne.
-
Co oznacza wynik NILM? To zapis, że nie ma cech zmian śródnabłonkowych ani raka, czyli wynik prawidłowy.
-
Czy po 65. można zakończyć cytologię? Bywa to rozważane, ale zwykle tylko przy wcześniejszych prawidłowych wynikach i braku czynników ryzyka, dlatego decyzję warto podjąć z lekarzem.
Po 60. roku życia o częstości cytologii decydują przede wszystkim wcześniejsze wyniki, czynniki ryzyka (HPV, HIV, immunosupresja) oraz to, czy szyjka macicy jest zachowana.
Co warto zapamietać?:
- Rytm badań: Po 60. roku życia cytologia powinna być wykonywana co 1-3 lata, w zależności od historii badań i czynników ryzyka.
- Wiek a ryzyko: Najwięcej zachorowań na raka szyjki macicy występuje u kobiet w wieku 60-69 lat, co podkreśla znaczenie regularnych badań.
- Grupy ryzyka: Kobiety z grupy ryzyka (np. HIV, HPV) powinny mieć cytologię co 12 miesięcy, a po leczeniu zmian przedrakowych kontrola może trwać co najmniej 20 lat.
- Techniki badania: Cytologia konwencjonalna kosztuje 50-85 zł, a LBC 100-150 zł; LBC oferuje lepszą jakość materiału i możliwość dodatkowych testów z tej samej próbki.
- Przygotowanie do badania: Na 4 dni przed cytologią nie stosować leków dopochwowych, a na 24 godziny przed badaniem nie współżyć; ważne jest również unikanie badań przezpochwowych przed cytologią.