Depresji nie rozpoznaje się z wyniku morfologii ani pojedynczego hormonu, ale dobrze dobrane badania krwi potrafią wiele wyjaśnić. W 2026 roku coraz częściej łączy się ocenę psychiki z diagnostyką somatyczną, bo podobne objawy mogą dawać niedoczynność tarczycy, anemia czy niedobory. Poniżej znajdziesz uporządkowany zestaw badań, które lekarze najczęściej rozważają, gdy pojawia się podejrzenie depresji lub tzw. depresji maskowanej.
Dlaczego badania krwi przy depresji mają znaczenie, skoro nie „wykrywają” depresji?
Badania laboratoryjne nie są testem na depresję, ponieważ rozpoznanie opiera się na wywiadzie, obserwacji objawów oraz ocenie psychiatrycznej i psychologicznej. Mimo to krew bywa pierwszą wskazówką, czy obniżony nastrój, męczliwość, problemy ze snem albo koncentracją nie wynikają z choroby somatycznej. W praktyce klinicznej chodzi o różnicowanie, a nie o zastąpienie rozmowy z lekarzem analizatorem laboratoryjnym. Taki porządek postępowania skraca drogę do właściwego leczenia i ogranicza ryzyko pomyłek.
Warto podkreślić, że depresja potrafi „udawać” dolegliwości cielesne i odwrotnie, a pacjent często zgłasza się po pomoc z bólami głowy, kołataniem serca, nudnościami czy utratą apetytu. W depresji maskowanej objawy osiowe, takie jak obniżony nastrój czy anhedonia, bywają mniej widoczne niż skargi somatyczne. Wtedy podstawowe badania krwi pomagają sprawdzić, czy organizm nie wysyła sygnałów ostrzegawczych z tarczycy, układu krwiotwórczego, nerek albo wątroby. To podejście jest szczególnie ważne, gdy do depresji dołączają zaburzenia odżywiania, wymioty, znaczny spadek masy ciała lub długotrwałe ograniczanie jedzenia.
Badania krwi nie diagnozują bezpośrednio depresji, ale pomagają wykluczyć przyczyny objawów i wykryć stany, które mogą je nasilać.
Istotnym powodem wykonywania badań jest też bezpieczeństwo terapii. Część leków wymaga kontroli narządowej, a niektóre zaburzenia metaboliczne mogą zwiększać ryzyko działań niepożądanych. Lekarz zestawia wyniki z obrazem klinicznym, historią chorób i przyjmowanymi lekami, dlatego samodzielna interpretacja bywa źródłem niepotrzebnego lęku. W gabinecie wynik jest elementem całości, a nie wyrokiem.
Jakie podstawowe badania krwi przy depresji warto wykonać na start?
Najczęściej zaczyna się od pakietu ogólnego, który opisuje stan układu krwiotwórczego, gospodarkę wodno-elektrolitową oraz pracę narządów odpowiedzialnych za metabolizm leków i produktów przemiany materii. Ten zestaw jest użyteczny zarówno przy pierwszym epizodzie, jak i wtedy, gdy objawy trwają tygodniami i nie dają się łatwo wyjaśnić sytuacją życiową. W 2026 roku laboratoria często oferują gotowe pakiety typu „depresja badania krwi”, ale nadal najlepiej dopasować je do objawów. Wiele osób wpisuje też w wyszukiwarkę „nerwowość jakie badania krwi”, bo napięcie i drażliwość mogą mieć tło metaboliczne lub hormonalne.
W praktyce lekarze najczęściej rozważają badania, które pozwalają wykluczyć anemię, zaburzenia tarczycy i niedobory witamin. Do tego dochodzą parametry nerkowe i wątrobowe, szczególnie gdy występują wymioty, odwodnienie, nadużywanie alkoholu lub planowana jest farmakoterapia. Jeżeli pacjent ma skłonność do restrykcji żywieniowych albo gwałtownych zmian masy ciała, znaczenie jonogramu rośnie, bo zaburzenia elektrolitowe potrafią być groźne. Wyniki wymagają omówienia z lekarzem, bo ta sama odchyłka może mieć różne znaczenie w zależności od objawów.
| Badanie | Co ocenia | Co może mieć związek z objawami depresyjnymi |
| Morfologia krwi z rozmazem | układ krwiotwórczy, cechy infekcji, niedokrwistość | obniżona hemoglobina w anemii może nasilać zmęczenie, osłabienie i „mgłę mózgową” |
| Jonogram – sód, potas, magnez | równowaga wodno-elektrolitowa | hipokalemia i niedobór magnezu mogą dawać kołatanie serca, skurcze, niepokój i pogorszenie tolerancji stresu |
| Kreatynina, mocznik | funkcja nerek, odwodnienie | podwyższenie bywa widoczne przy przewlekłym odwodnieniu lub nasilonych wymiotach |
| ALT, AST | funkcja wątroby | odchylenia mogą wymagać zmiany planu leczenia i kontroli przy farmakoterapii |
| TSH, FT3, FT4 | funkcja tarczycy | niedoczynność tarczycy często naśladuje depresję: spadek energii, senność, obniżony nastrój |
| Witamina D i witamina B12 | status odżywienia, praca układu nerwowego | niedobory mogą nasilać obniżenie nastroju, drażliwość i trudności z koncentracją |
Morfologia krwi z rozmazem
Morfologia krwi z rozmazem to jedno z pierwszych badań, bo daje szeroki obraz organizmu. Pozwala wykryć niedokrwistość, leukopenię czy trombocytopenię, a te stany mogą wpływać na samopoczucie i tolerancję codziennego wysiłku. Zmęczenie, osłabienie i spadek energii bywają interpretowane wyłącznie psychologicznie, a czasem wynikają z problemów hematologicznych. W morfologii widać też sygnały infekcji, które potrafią „dociążać” psychikę.
W kontekście zaburzeń odżywiania, które mogą współistnieć z depresją, morfologia jest szczególnie informacyjna. Opisy kliniczne wskazują, że przy długotrwałej anoreksji niedokrwistość może występować bardzo często, a obniżenie neutrofilów zwiększa ryzyko infekcji. Jeśli pacjent ma skłonność do siniaków albo przedłużonego krwawienia, warto sprawdzić, czy nie ma cech małopłytkowości. Lekarz ocenia to łącznie z dietą, masą ciała i historią chorób.
Jonogram i elektrolity
Elektrolity, czyli sód, potas i magnez, mocno wpływają na pracę serca, mięśni i układu nerwowego. Przy depresji z towarzyszącymi wymiotami, nadużywaniem środków przeczyszczających albo ograniczaniem jedzenia, ryzyko rozchwiania elektrolitów rośnie. Objawy mogą wyglądać jak nasilony lęk: kołatanie serca, drżenia, osłabienie, a nawet uczucie „odklejenia” od ciała. Dlatego jonogram nie jest „dodatkiem”, tylko realnym zabezpieczeniem zdrowia.
Szczególną czujność budzi potas poniżej 3,0 mmol/l, bo to sytuacja wymagająca pilnej interwencji medycznej. Hipokalemia bywa następstwem wymiotów, a niedobór magnezu potrafi utrudniać wyrównanie potasu i powodować skurcze mięśni. W części przypadków rozważa się też fosforany, ponieważ hipofosforemia zwiększa ryzyko groźnego zespołu realimentacji u osób po dłuższym głodzeniu. O zakresie decyduje lekarz na podstawie objawów i wywiadu.
Nerki i wątroba
Badania takie jak kreatynina i mocznik pokazują, czy nerki radzą sobie z gospodarką wodną i wydalaniem produktów przemiany materii. W depresji z zaburzeniami odżywiania, przewlekłym odwodnieniem lub częstymi wymiotami wyniki mogą się pogorszyć nawet bez typowych objawów urologicznych. Zdarza się, że pacjent wiąże złe samopoczucie z „psychiką”, a organizm jest w stanie silnego niedoboru płynów. Wtedy szybka korekta nawyków i leczenie przyczyny mają duże znaczenie dla ogólnej kondycji.
ALT i AST pomagają ocenić wątrobę, co jest istotne przy planowaniu leków oraz przy podejrzeniu nadużywania alkoholu. Podwyższone aminotransferazy mogą pojawiać się także w przebiegu wyniszczenia organizmu, dlatego wynik nie powinien być bagatelizowany. W praktyce lekarz zestawia te parametry z masą ciała, dietą, lekami i ewentualnymi dolegliwościami z przewodu pokarmowego. Czasem potrzebne są dalsze badania, ale to zawsze wynika z konkretnej historii pacjenta.
Jakie badania tarczycy i hormonów warto rozważyć przy obniżonym nastroju?
W diagnostyce różnicowej depresji bardzo często pojawia się tarczyca, bo jej niedoczynność potrafi niemal kopiować obraz depresyjny. Pacjent skarży się na senność, spadek energii, trudności z koncentracją, drażliwość i obniżony nastrój, a przyczyną bywa zaburzona gospodarka hormonalna. Z tego powodu TSH, FT3 i FT4 są jednymi z najczęściej zlecanych badań przy podejrzeniu depresji. Wynik nie zastępuje diagnozy psychiatrycznej, ale potrafi zmienić kierunek leczenia.
W zależności od objawów lekarz może zlecić także przeciwciała tarczycowe, zwłaszcza gdy występują cechy choroby autoimmunologicznej lub wahania wyników. W praktyce pacjenci pytają, czy „tarczyca może dawać depresję”, a odpowiedź brzmi: może dawać objawy bardzo podobne, dlatego trzeba ją sprawdzić. Warto też powiedzieć lekarzowi o nietypowych sygnałach, takich jak uczucie zimna, suchość skóry, zaparcia czy wyraźne spowolnienie. Drobne elementy wywiadu często decydują o tym, jakie badania zostaną dobrane.
Kortyzol
Kortyzol jest hormonem stresu i bywa podwyższony u części osób z depresją, szczególnie gdy dominuje przewlekłe napięcie i zaburzenia snu. Jednocześnie wynik sam w sobie nie oznacza depresji, bo kortyzol rośnie też w przewlekłym stresie, w niektórych chorobach endokrynologicznych i pod wpływem leków. Dlatego lekarz ocenia go ostrożnie, często w powiązaniu z rytmem dobowym i stylem życia. W praktyce bywa to badanie „drugiego kroku”, a nie obowiązkowy start dla każdego.
Jeśli podejrzewa się zaburzenia osi stresu HPA, czasem rozważa się profil kortyzolu w określonych porach lub w ślinie. Takie podejście ma sens wtedy, gdy objawy są nietypowe, utrzymują się mimo leczenia albo towarzyszą im wyraźne zaburzenia snu i reaktywności na stres. Warto przed badaniem omówić z lekarzem, czy w danym przypadku wynik wniesie realną informację. Zbyt szerokie badanie „na wszelki wypadek” potrafi generować fałszywe alarmy.
Hormony płciowe i prolaktyna
U części pacjentów nastrój jest silnie związany z wahaniami hormonalnymi, dlatego w wybranych sytuacjach rozważa się badania takie jak estradiol, progesteron, testosteron oraz prolaktyna. Dotyczy to zwłaszcza okresów dużych zmian fizjologicznych, problemów z libido, zaburzeń miesiączkowania czy objawów nasilających się cyklicznie. W praktyce klinicznej takie badania nie zastępują diagnozy depresji, ale mogą wskazać dodatkowy czynnik pogarszający nastrój. Lekarz dobiera je do płci, wieku, dnia cyklu i zgłaszanych dolegliwości.
Warto też otwarcie mówić o okresach szczególnej wrażliwości psychicznej. Dane kliniczne przytaczane w opracowaniach wskazują, że około 20% kobiet doświadcza silnej depresji w ciąży lub po porodzie, a u blisko 14% kobiet w ciąży pojawiają się myśli samobójcze, co wymaga pilnej oceny specjalistycznej. W takich sytuacjach lekarz może rozważyć szerszy panel, ale najważniejsze jest szybkie zapewnienie opieki psychiatrycznej i bezpieczeństwa. Badania krwi są wtedy elementem porządkowania tła somatycznego, a nie jedyną odpowiedzią.
Jakie niedobory i parametry odżywienia warto sprawdzić przy podejrzeniu depresji?
Niedobory potrafią naśladować depresję albo ją pogłębiać, ponieważ układ nerwowy jest wrażliwy na braki witamin i minerałów. Najczęściej rozważa się witaminę D oraz witaminę B12, bo ich niski poziom bywa łączony z gorszym nastrojem, drażliwością i problemami poznawczymi. W 2026 roku w Polsce nadal często obserwuje się niski poziom witaminy D, a pacjenci zgłaszają wtedy spadek energii i gorszą tolerancję stresu. Włączenie suplementacji jest decyzją medyczną, zależną od wyniku i całej sytuacji klinicznej.
W zależności od objawów lekarz może poszerzyć diagnostykę o gospodarkę żelazową, zwłaszcza gdy dominuje przewlekłe zmęczenie, bladość skóry, duszność wysiłkowa albo nasilone wypadanie włosów. W praktyce często pojawia się żelazo i parametry zapasów, takie jak ferrytyna, bo anemia potrafi „wtopić się” w obraz depresyjny. Niekiedy sprawdza się też glukozę, ponieważ wahania metaboliczne wpływają na energię i samopoczucie. Zakres ustala lekarz, a nie internetowa lista, bo liczy się powód, dla którego wynik ma być zbadany.
Jeżeli chcesz podejść do badań rozsądnie i bez chaosu, zwykle zaczyna się od zestawu, który najczęściej daje użyteczne informacje diagnostyczne:
- witamina D – przy przewlekłym spadku energii, obniżonym nastroju i małej ekspozycji na słońce,
- witamina B12 (czasem także kwas foliowy) – przy problemach z koncentracją, drażliwości i objawach neurologicznych,
- żelazo i/lub ferrytyna – gdy podejrzewa się anemię lub długotrwałe niedożywienie,
- magnez – gdy występują skurcze mięśni, kołatanie serca i nasilona nerwowość,
- glukoza – przy epizodach osłabienia, rozbicia i wahaniach apetytu.
Warto podkreślić, że sam wynik nie wyjaśnia wszystkiego, jeśli nie wiadomo, jak wygląda dieta, sen, aktywność i przyjmowane leki. Zdarza się też, że niedobory są wtórne do depresji, bo spada apetyt i regularność posiłków, a nie odwrotnie. Dlatego lekarz często dopytuje o rytm dnia, masę ciała, używki i ewentualne zachowania kompulsywne, takie jak objadanie się. Taka rozmowa bywa tak samo ważna jak liczby w rubrykach.
Kiedy warto rozważyć markery stanu zapalnego i inne badania zaawansowane?
U części pacjentów, zwłaszcza w bardziej złożonych przypadkach, rozważa się badania wykraczające poza standard. W literaturze medycznej opisuje się związek depresji z procesami zapalnymi, dlatego czasem oznacza się CRP, a w wyspecjalizowanych ścieżkach także cytokiny, takie jak IL-6 czy TNF-alfa. Takie parametry nie są rutynowym „testem na depresję”, ale mogą pomóc w ocenie tła biologicznego, gdy objawy są oporne na leczenie lub współistnieją choroby przewlekłe. Decyzję o ich wykonaniu podejmuje lekarz w oparciu o cały obraz kliniczny.
Wśród badań, o które pacjenci pytają coraz częściej, pojawia się BDNF, czyli czynnik związany z neuroplastycznością, a także testy łączące kilka wskaźników biologicznych. W opracowaniach naukowych opisuje się panele obejmujące kilka związków powiązanych ze stanem zapalnym, rozwojem neuronów i reakcją na stres, z deklarowaną czułością około 90% i swoistością około 80% w wykrywaniu depresji w określonych warunkach badawczych. W realnej praktyce klinicznej takie testy nadal nie zastępują diagnozy psychiatrycznej, a ich dostępność i interpretacja zależą od laboratorium oraz wskazań. Jeśli temat Cię dotyczy, najlepiej omówić sens badania przed pobraniem, aby wynik był rzeczywiście użyteczny.
Wysoki kortyzol lub podwyższone CRP nie są równoznaczne z depresją, ale mogą wskazywać na obciążenie organizmu, które zmienia sposób odczuwania i funkcjonowania.
Czy badania neuroprzekaźników mają sens?
Pytania o serotoninę i dopaminę we krwi pojawiają się często, bo neuroprzekaźniki kojarzą się bezpośrednio z nastrojem. Problem polega na tym, że poziomy obwodowe nie muszą odzwierciedlać tego, co dzieje się w ośrodkowym układzie nerwowym, a bariera krew–mózg i złożony metabolizm utrudniają prostą interpretację. Z tego powodu badania neuroprzekaźników nie są standardem w rutynowej diagnostyce depresji. Mogą mieć znaczenie w wybranych, złożonych sytuacjach lub w ścieżkach badawczych, ale zawsze wymagają omówienia z lekarzem.
W praktyce, zamiast „polować” na poziom serotoniny, lekarze częściej skupiają się na tym, co można bezpiecznie i sensownie skorygować: niedobory, tarczycę, elektrolity, sen, używki oraz działania niepożądane leków. To podejście jest mniej spektakularne, ale zwykle bardziej użyteczne dla pacjenta. Jeśli mimo leczenia objawy utrzymują się, lekarz może rozszerzyć diagnostykę, jednak robi to etapami. Dzięki temu łatwiej ocenić, co faktycznie wpływa na samopoczucie.
Jak przygotować się do badań krwi, żeby wyniki były miarodajne?
Nawet dobrze dobrane badania tracą sens, jeśli są wykonane w warunkach, które zniekształcają wyniki. Najczęściej zaleca się pobranie rano, bo wiele parametrów ma rytm dobowy, a poranne pobranie ułatwia porównywanie wyników. Wiele badań, w tym morfologia, glukoza czy część hormonów, wykonuje się na czczo, zwykle po 10–12 godzinach bez jedzenia. Woda jest dozwolona i pomaga w pobraniu, dlatego wypicie szklanki wody przed wyjściem z domu bywa dobrym pomysłem.
Jeśli przyjmujesz suplementy, warto omówić z lekarzem, czy trzeba je odstawić, bo część z nich wpływa na wyniki. W zaleceniach praktycznych często pojawia się przerwa 3–5 dni dla suplementów, o ile lekarz nie zaleci inaczej, ale to zależy od preparatu i celu badania. Dobrze też unikać intensywnych treningów przez 2–3 dni, ponieważ wysiłek potrafi zmieniać niektóre parametry biochemiczne. Jeżeli jesteś przeziębiony lub masz objawy infekcji, rozważ przełożenie badań, bo wskaźniki zapalne mogą wyjść podwyższone i utrudnić interpretację.
Przed pobraniem warto zadbać o możliwie spokojny poranek, bo silny stres potrafi wpływać na część parametrów, a przy nasilonej nerwowości łatwo o hiperwentylację czy skoki tętna. Jeśli obawiasz się pobrania, powiedz o tym personelowi, bo często wystarczy pobranie na leżąco i kilka minut odpoczynku. W gabinecie lekarskim przydaje się też lista objawów i spis leków, bo to porządkuje interpretację. Dzięki temu rozmowa nie krąży wyłącznie wokół pojedynczej liczby z wyniku.
Jak interpretować wyniki i jak często powtarzać badania w trakcie leczenia?
Wyniki badań krwi powinny być omawiane w kontekście objawów oraz planu leczenia, a nie jako „norma albo choroba”. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy pacjent ma depresję maskowaną i dominują skargi somatyczne, takie jak bóle, dolegliwości z przewodu pokarmowego czy kołatanie serca. Lekarz może wtedy ocenić, czy odchylenia tłumaczą część objawów, czy są jedynie tłem. Współpraca psychiatry z internistą, a czasem dietetykiem, bywa bardzo pomocna, bo depresja dotyka całego organizmu.
Częstotliwość kontroli zależy od fazy leczenia i stabilności stanu. W okresie wprowadzania leczenia, gdy objawy są nasilone lub szybko się zmieniają, lekarz może zalecić częstsze kontrole, a później je wydłużać. W materiałach klinicznych spotyka się orientacyjny schemat: co 1–2 tygodnie w fazie ostrej, potem co miesiąc w stabilizacji i co 3–6 miesięcy w dłuższej opiece, ale zawsze jest to decyzja indywidualna. Jeśli w tle są zaburzenia odżywiania albo istotne odchylenia elektrolitowe, kontrola może być częstsza ze względów bezpieczeństwa.
| Etap terapii | Orientacyjna częstość | Po co kontrola? |
| Faza ostra | co 1–2 tygodnie | ocena stanu ogólnego i reakcji organizmu na leczenie, szybkie wychwycenie powikłań |
| Faza stabilizacji | co miesiąc | sprawdzenie, czy parametry wracają do równowagi i czy leczenie jest dobrze tolerowane |
| Opieka długoterminowa / remisja | co 3–6 miesięcy | monitorowanie niedoborów, chorób współistniejących i działań niepożądanych leków |
Nie interpretuj wyników w oderwaniu od objawów
Ten sam wynik może znaczyć coś zupełnie innego u dwóch osób, bo liczy się tło: dieta, sen, masa ciała, stres, choroby przewlekłe i leki. Przykładowo, niewielkie odchylenia elektrolitów mogą być nieistotne u osoby zdrowej, ale u pacjenta z wymiotami i kołataniem serca wymagają szybkiej reakcji. Podobnie z hormonami tarczycy, gdzie graniczne wartości czasem trzeba interpretować w powiązaniu z objawami i przeciwciałami. Z tego powodu wynik najlepiej omawiać z lekarzem prowadzącym, który zna całą historię.
Jeżeli jesteś w trakcie farmakoterapii, lekarz może zlecać badania pod kątem bezpieczeństwa leczenia. W niektórych terapiach monitoruje się stężenia leków, a przy wielu preparatach kontroluje się parametry narządowe. Dzięki temu łatwiej odróżnić pogorszenie nastroju od działań niepożądanych lub współistniejącej choroby somatycznej. Taka kontrola bywa też argumentem, by modyfikować dawkę albo zmienić lek, jeśli organizm reaguje niekorzystnie. Właśnie dlatego badania krwi w depresji są częścią opieki, a nie jednorazowym „sprawdzeniem”.
Czy badania krwi można zrobić bez skierowania i co warto ustalić przed wyborem pakietu?
W 2026 roku większość podstawowych badań można wykonać prywatnie bez skierowania, a laboratoria często sprzedają gotowe zestawy pod hasłami „badania krwi depresja” lub „pakiet przy obniżonym nastroju”. To rozwiązanie bywa wygodne, ale przed zakupem warto sprawdzić, co dokładnie wchodzi w skład pakietu i czy pasuje do Twoich objawów. Jeśli korzystasz z opieki w ramach NFZ, badania bezpłatne wymagają skierowania od lekarza, najczęściej z POZ lub od psychiatry. Różnica nie dotyczy tylko formalności, ale też tego, że lekarz kierujący od razu wie, po co dany parametr jest badany.
Przed podjęciem decyzji dobrze przygotować krótką listę objawów i pytań do lekarza, bo to ułatwia sensowne dobranie badań. W praktyce diagnostyka jest najbardziej wartościowa wtedy, gdy wynika z konkretu: „mam ciągłe zmęczenie i senność”, „mam kołatania serca i wymioty”, „objawy nasilają się cyklicznie”, „schudłem 8 kg w dwa miesiące”. Takie informacje zmieniają listę badań bardziej niż gotowy szablon z internetu. Jeżeli objawy są ciężkie, pojawiają się myśli samobójcze lub dochodzi do odmowy jedzenia i picia, priorytetem jest natychmiastowa konsultacja medyczna, a nie samodzielne kompletowanie badań.
Jeśli chcesz uporządkować rozmowę z lekarzem i uniknąć przypadkowych decyzji zakupowych, pomocne bywa ustalenie czterech rzeczy jeszcze przed pobraniem:
- czy badania mają wykluczyć chorobę somatyczną, czy monitorować leczenie,
- czy występują objawy sugerujące niedoczynność tarczycy, anemię lub zaburzenia elektrolitowe,
- czy są czynniki ryzyka, takie jak wymioty, restrykcje żywieniowe, nadużywanie alkoholu lub przewlekłe choroby,
- czy przyjmujesz leki i suplementy, które mogą zmieniać wyniki lub wymagają kontroli narządowej,
- czy potrzebujesz jednocześnie konsultacji psychiatrycznej, internistycznej lub dietetycznej, bo objawy są wielowątkowe.
Takie podejście zwykle ogranicza zbędne koszty i zmniejsza ryzyko nadinterpretacji przypadkowych odchyleń. Jednocześnie pozwala szybciej wykryć sytuacje, które wymagają pilnej interwencji, jak ciężka hipokalemia czy cechy niewydolności narządów. W dobrze prowadzonej diagnostyce badania krwi są narzędziem porządkującym, a nie „polowaniem” na jeden magiczny wskaźnik. Dzięki temu łatwiej przejść od niepewności do konkretnego planu działania z lekarzem.
Co warto zapamietać?:
- Badania krwi nie diagnozują depresji, ale pomagają wykluczyć somatyczne przyczyny objawów, takie jak anemia, niedoczynność tarczycy czy niedobory witamin.
- Podstawowe badania krwi przy podejrzeniu depresji obejmują morfologię, jonogram, kreatyninę, ALT, AST oraz badania hormonów tarczycy (TSH, FT3, FT4).
- Niedobory witamin D i B12 oraz zaburzenia elektrolitowe mogą nasilać objawy depresyjne, dlatego warto je regularnie kontrolować.
- Wyniki badań powinny być interpretowane w kontekście objawów oraz historii pacjenta, a nie jako pojedyncze wartości.
- W 2026 roku większość badań można wykonać prywatnie bez skierowania, ale warto skonsultować się z lekarzem w celu doboru odpowiednich badań.